Wpisy otagowane ‘Ubuntu’

Uwaga na e-deklaracje

środa, 24 Marzec 2010

Przyszedł czas, aby jak co roku rozliczyć się z zarobionych pieniędzy w zeszłym roku. Początkowo chciałem to zrobić jak co roku z pomocą programu PITy 2009, ale kolega uświadomił mnie, że jest możliwość rozliczenia z pomocą formularza elektronicznego – tzw e-deklaracji. Pierwsza wątpliwość – jak zachowa się ten wynalazek pod Ubuntu? Wchodzę na stronę Firefoxem, klikam w przycisk „Zainstaluj” i automatycznie instalują się pliki technologii Air firmy Adobe. Pozytywne zaskoczenie, pierwszy strzał i poszło. Aplikacja dodaje skrót na Pulpicie, uruchamia się bez problemu. No dobrze, musi być jakiś haczyk skoro poszło tak dobrze no i jest. Nie ze strony samej aplikacji, ale Ministerstwa Finansów – aby móc rozliczyć się wspólnie z małżonką należy złożyć w odpowiedniej skarbówce upoważnienie UPL-1. Oczywiście fizycznie, czyli papierowo. No dobrze, zrobione. Za to mały minus, ponieważ taką deklarację można złożyć raz i może obowiązywać bezterminowo, jeśli tylko chcemy.
Czas na wypełnianie – robi się to całkiem wygodnie. Formularz może nie jest mistrzem płynności działania, ale sumuje i wstawia odpowiednie wartości gdzie powinien. Gdy deklarujemy obecność załączników automatycznie formularz jest rozszerzany o żądane pozycje. Możemy robić kopie zapasowe, a nawet wyeksportować całe dane z poziomu ustawień programu, a potem być może nawet zaimportować (czego już nie sprawdziłem).

PITy i e-deklaracje

Formularz wypełniony, czas na wysyłanie. Tu niestety klęska w postaci słynnego:
27. Status 414
Jeżeli otrzymasz status dokumentu 414 - Weryfikacja negatywna - błąd danych identyfikacyjnych

Ponowne kilkukrotne sprawdzenie danych, niestety za każdym razem ten sam efekt. Potem kilkukrotne próby wpisywania różnych kwot za ubiegły rok – ciągle to samo. Jako okoliczność łagodzącą mogę podać, że moje PITy nie należą do tych najprostszych. No cóż, poddałem się. Minus.
No dobrze, ale skoro mam wypełnioną deklarację to może ją wydrukuję i prześlę w sposób tradycyjny. Wydruk jest możliwy, pierwsza próba na wirtualnej drukarce CUPS-PDF i PDF gotowy. Zaglądam do środka i dane są, ale jakość czcionek fatalna. Chwila kombinowania i okazuje się, że wystarczy wejść we własności wydruku i przestawić rozdzielczość wydruku ze 150dpi na 300dpi. Teraz wygląda elegancko.
Całe szczęście jednak wstrzymałem się z wysłaniem tego PITa – coś mnie tknęło i ponownie wprowadziłem dane do programu PITy 2009 – niestety dostałem inne wyniki, czyli kwoty. Po porównaniu danych okazało się, że e-deklaracja pozwoliła na wprowadzenie zbyt wysokiej kwoty kosztów uzyskania przychodu, ponad kwotę dopuszczalnego limitu. To prawda, że moje zeznanie nie należy do typowych, ale za to bardzo duży minus. Późniejsze wizyty w skarbówce i składanie wyjaśnień to żadna przyjemność. I pewnie nic nie pomoże tłumaczenie, że przecież użyliśmy do tego ich własnego programu.

Profesor Henry 6.0 działa pod Linuxem

niedziela, 22 Listopad 2009

Od jakiegoś czasu szlifuję swój angielski na miarę swojego skromnego wolnego czasu. Używałem przez chwilę pod WINE Profesor Henryego 5.0, w końcu jednak wszedłem w posiadanie programu Profesor Henry Słownictwo 6.0. Nie znalazłem nigdzie opisu jak zachowuje się pod Linuksem. Na szczęście, pomimo radykalnie zmienionego interfejsu w nowej wersji, nadal zachowuje się bardzo dobrze w środowisku wolnym od Okien.

  • włożyć CD1 programu Profesor Henry Słownictwo 6.0
  • uruchomić setup.exe
  • instalować standardowo
  • na końcu nie zaznaczamy opcji kopiowania materiałów z drugiej płyty na dysk, klikamy zakończ
  • wyjmujemy CD1, trzeba przypilnować żeby pierwszą płytę odmontować
  • wkładamy CD2
  • z menu WINE -> Programy -> Profesor Henry 6.0 uruchamiamy program „Kopiowanie nagrań cd 2 na dysk twardy”. Czekamy na skopiowanie wszystkich plików.
  • uruchamiamy winecfg i ustawiamy w opcjach dźwięku sterownik EsounD, zamiast Alsa. I już można korzystać.
  • aby móc uruchamiać z pendriva należy (po skopiowaniu wcześniejszym cd2) skopiować caly katalog z programem z C:\Program Files\Edgard\.. na inny nośnik.
  • szukamy w tym katalogu podkatalogu i pliku db/eng60_12/prof_s.txt i w dziewiątej linii zamieniamy aktualną ścieżkę do katalogu bsslow3, np. D:\ph6\bsslow3
  • teraz wystarczy uruchomić przez „wine /sciezka/do/pliku/p_slownictwo_60.exe”

Przy używaniu należy pamiętać tylko, że aplikacja gubi czasem związki pomiędzy wieloma oknami aplikacji – wystarczy wtedy wrócić do tego, które aktualnie ma sterowanie za pomocą Alt+Tab.

Zmiany na Best4Linux.net

czwartek, 3 Wrzesień 2009


Niedawno w serwisie Best4Linux.net, za którym stoję, została opublikowana recenzja numer 253. Ćwierćtysięczna recenzja to już coś :-) Przy tej okazji na B4L pojawiły się małe zmiany na stronie głównej, głównie polegające na wyświetlaniu ostatnich komentarzy. Dzięki temu łatwiej można śledzić, co i kto dopisuje do recenzji.

Jeśli masz pomysł co można jeszcze zmienić na B4Lu dopisz się tutaj w komentarzach – chętnie przeczytam!

Kalendarz – synchronizacja (ciąg dalszy)

poniedziałek, 24 Sierpień 2009

Sunbird

Opisując wcześniej zalety Googlowego Kalendarza wspomniałem o pewnym rozwiązaniu opatym na Evolution, które pozwala mieć dostęp do terminów z poziomu aplikacji na Ubuntu. Niestety, to rozwiązanie jest do niczego z conajmniej dwóch powodów:

  1. synchronizacja działa tylko w jedną stronę (w przypadku metody tam opisanej. Inne, które znalazłem, były dość skomplikowane i nie miałem czasu ich sprawdzać), nie można dodawać do Calendar’a nowych terminów
  2. sposób działania evolution (jego zawieszenia, czasami potworna ślamazarność, niestabilność) pozostawia wiele do życzenia
About Sunbird

O Sunbird


Teraz wróciłem do tematu i znalazłem (jak na teraz mi się wydaje) ostateczne rozwiązanie problemu trzymania zsynchronizowanego Calendar’a w Ubuntu. Program nazywa się Mozilla Sunbird i należy do grupy programów opartych o Mozilla Toolkit. Tak jak można się było spodziewać program ma interfejs podobny do Firefoxa i Thunderbirda. Co najważniejsze dla mnie do programu można ściagnąć wtyczkę Provider for Google Calendar pozwalającą na dwukierunkową synchronizację kalendarza. Sposób konfiguracji opisany jest na stronie wiki wtyczki.
Edycja Kalendarza

Edycja Kalendarza


Z moich dotychczasowych testów wynika, że program działa sprawnie i stabilnie. Rzeczywiście nie ma żadnych problemów z dwukierunkową komunikacją. Jeszcze nie sprawdziłem jak spisuje się cache’owanie danych, ale powinno działać poprawnie.
Wygląd kalendarza

Wygląd kalendarza

Ubuntu 9.04 – errata

niedziela, 5 Lipiec 2009



Po dobrych dwóch miesiącach użytkowania najnowsze j wersji Ubuntu czas na małe podsumowanie. Podczas instalacji wybrałem formatowanie nowym systemem plikowym ext4. System rzeczywiście szybciej startuje i pracuje. Zmiana nie jest rewolucyjna, ale odczuwalna. Na moim sprzęcie wystąpiły problemy z odtwarzaniem filmików z YouTube na pełnym ekranie. Rozwiązanie przedstawił Majki-Fajki na forum.ubuntu.pl:
$ sudo mkdir /etc/adobe
$ echo "OverrideGPUValidation=true" >~/mms.cfg
$ sudo mv ~/mms.cfg /etc/adobe/

Po tym wszelki flesz działa idealnie. Drugim problemem była niemożność włączenia trójwymiarowych efektów pulpit (compiza). Okazuje się, że w Ubuntu 9.04 karta x3100 jest na tzw czarnej liście nie wspieranego sprzętu w pliku /usr/bin/compiz Po zakomentowaniu odpowiedniego wpisu „pulpit na wypasie” śmiga płynnie i całkowicie bezproblemowo. Podobno to samo można uzyskać poprzez polecenie
mkdir -p ~/.config/compiz/ && echo SKIP_CHECKS=yes >> ~/.config/compiz/compiz-manager
Kilkukrotnie wystąpił problem z uruchmomieniem GDM (menedżera logowania) – gdy miało pokazać się okno logowania wyskakiwał błąd niemożności uruchomienia GDMa. Wystarczało kilkukrotne przyklepanie komunikatu i za któryms kolejnym razem wreszcie można było zalogować się. Ta usterka wystąpiła kilkukrotnie i ustąpiła. Być może antidotum znalazło się w którejś z aktualizacji.

Ogólnie tę wersję Ubuntu oceniam pozytywnie. Jest kolejnym krokiem w kierunku stworzenia przyjaznej użytkownikowi dystrybucji. Nie jest idealna, ale pojawiające się błędy nie są grubego kalibru.

Google Chrome dla Linuxa

niedziela, 7 Czerwiec 2009

google-chrome

google-chrome


Kilka dni temu, w jednym z newsletterów jaki otrzymuję dostałem informację, że dostępna jest w pełni natywna wersja przeglądarki Chrome od Google’a dla Linuxa 3.0.183.1, testowałem na Ubuntu 9.04 z włączonymi efektami 3D pulpitu. Pomimo ostrzeżeń, że jest to bardzo wczesna wersja zdecydowałem się zainstalować i sprawdzić. .deb instalacyjny dla obecnej wersji zajmuje około 12MB i nie wymagał żadnych dodatkowych zależności. Muszę przyznać, że naprawdę jestem pod wrażeniem. Program szybko uruchamia się i działa również błyskawicznie. Wreszcie wpadli na to, aby zintegrować funkcję wpisywania adresu z jednoczesnym podpowiadaczką fraz do wyszukania. Gdy wpisujemy słowo w pasek adresu to jednocześnie podpowiadają się adresy stron jakie już oglądałem i frazy do wyszukania w googlach – najprościej można napisać, że to takie skrzyżowanie okienka adresowego z okienkiem wyszukiwania w firefoxie – dwa w jednym. I to działa bardzo dobrze.
Z rzeczy, które nie pasują mi tak od razu (być może są proste rozwiązania), to coś nie mogę obczaić jak zrobić, aby kliknięcie w okienko adresowe zaznaczało cały adres, np. do skopiowania. Sprawdzanie pisowni zaznacza mi praktycznie wszystkie słowa wpisane w pole tekstowe, by pózniej niektóre samoczynnie odznaczyć, ale być może to kwestia ustawień języka. Nie działa flash i java, choć mam je zainstalowane i w ff działają. Nie pasuje mi zupełne schowanie zakładek, z tego co zobaczyłem do tej pory, to albo nie ma do nich zupełnie dostępu, albo musze wyciągnąc cały pasek narzędziowy ograniczający ilość miejsca dla przeglądarki. Nie znalazłem też na razie skrótu do przeładowania strony, takiego F5 w ff. Trzeba przyznać że inne ffowe skróty jak Ctrl+T dla nowej zakładki czy F11 na pełny ekran działają bardzo dobrze. W trybie pełnoekranowym gdy otworzymy nową zakładkę w tle pojawia się nieprzyjemny skakania ekranu, które ustaje po załadowaniu podstron. Aplikacje googleowe (gmail, docs) działają idealnie, również OpenStreetMap i jeden z serwisów bankowych śmiga jak trzeba. Ten wpis został popełniony za pomoca wymienionej przeglądarki, wordpress też działa idealnie.

Jak na razie chrome stał się moją główną przeglądarką dla wszystkich zadań nie wymagających flasha. Działa naprawdę dobrze :-) Zapisany do newslettera google-chrome czekam na oficjalną wersję.