Wszystko dookoła pracy

10 czerwca 2010

Zamilkłem od jakiegoś czasu. Brak chęci na pisanie o czymkolwiek. Nawet o tym, że brakuje mi chęci do pisania. Historia zaczęła się z początkiem roku, a z kolejnymi miesiącami jest tylko gorzej. Praca, pracy, w pracy.. Kolejne odmiany tego samego słowa. Ten krytyczny projekt, potem będzie luźniej. Potem jeszcze bardziej napięty projekt i kolejna nadzieja na spokój po zakończeniu. Płonna. Jeszcze do niedawna miałem złudzenia, że niedługo skończy się ten sprint w kieracie, teraz nawet one prysły. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że absolutnie nie można zaliczyć mnie do galerników teraz chociaż przestałem łudzić się. Wysoko-specjalizowany-galernik.

O ironio powyższy teledysk został nakręcony w okolicach mojego miejsca pracy.

jKatalog – książka skarg, zażaleń i wniosków

2 kwietnia 2010

jkatalog
Dość dawno nie zamieszczałem żadnych aktualizacji do jKatalogu, ale też dawno nikt nie zgłaszał się z żadnymi problemami. Być może jednak jesteś tą osobą, której jKatalog nie działa całkowicie prawidłowo, z jakiegoś powodu jest niewygodny lub w obecnej formie brak jakieś bardzo istotnej funkcji. Jeśli tak jest to chętnie dowiem się o tym i umieszczę w nowej wersji.
Proponuję potraktować ten wpis jako rzeczoną książkę. Będę go aktualizował o ewentualne plany dotyczące aplikacji i postępy prac.

Uwaga na e-deklaracje

24 marca 2010

Przyszedł czas, aby jak co roku rozliczyć się z zarobionych pieniędzy w zeszłym roku. Początkowo chciałem to zrobić jak co roku z pomocą programu PITy 2009, ale kolega uświadomił mnie, że jest możliwość rozliczenia z pomocą formularza elektronicznego – tzw e-deklaracji. Pierwsza wątpliwość – jak zachowa się ten wynalazek pod Ubuntu? Wchodzę na stronę Firefoxem, klikam w przycisk „Zainstaluj” i automatycznie instalują się pliki technologii Air firmy Adobe. Pozytywne zaskoczenie, pierwszy strzał i poszło. Aplikacja dodaje skrót na Pulpicie, uruchamia się bez problemu. No dobrze, musi być jakiś haczyk skoro poszło tak dobrze no i jest. Nie ze strony samej aplikacji, ale Ministerstwa Finansów – aby móc rozliczyć się wspólnie z małżonką należy złożyć w odpowiedniej skarbówce upoważnienie UPL-1. Oczywiście fizycznie, czyli papierowo. No dobrze, zrobione. Za to mały minus, ponieważ taką deklarację można złożyć raz i może obowiązywać bezterminowo, jeśli tylko chcemy.
Czas na wypełnianie – robi się to całkiem wygodnie. Formularz może nie jest mistrzem płynności działania, ale sumuje i wstawia odpowiednie wartości gdzie powinien. Gdy deklarujemy obecność załączników automatycznie formularz jest rozszerzany o żądane pozycje. Możemy robić kopie zapasowe, a nawet wyeksportować całe dane z poziomu ustawień programu, a potem być może nawet zaimportować (czego już nie sprawdziłem).

PITy i e-deklaracje

Formularz wypełniony, czas na wysyłanie. Tu niestety klęska w postaci słynnego:
27. Status 414
Jeżeli otrzymasz status dokumentu 414 - Weryfikacja negatywna - błąd danych identyfikacyjnych

Ponowne kilkukrotne sprawdzenie danych, niestety za każdym razem ten sam efekt. Potem kilkukrotne próby wpisywania różnych kwot za ubiegły rok – ciągle to samo. Jako okoliczność łagodzącą mogę podać, że moje PITy nie należą do tych najprostszych. No cóż, poddałem się. Minus.
No dobrze, ale skoro mam wypełnioną deklarację to może ją wydrukuję i prześlę w sposób tradycyjny. Wydruk jest możliwy, pierwsza próba na wirtualnej drukarce CUPS-PDF i PDF gotowy. Zaglądam do środka i dane są, ale jakość czcionek fatalna. Chwila kombinowania i okazuje się, że wystarczy wejść we własności wydruku i przestawić rozdzielczość wydruku ze 150dpi na 300dpi. Teraz wygląda elegancko.
Całe szczęście jednak wstrzymałem się z wysłaniem tego PITa – coś mnie tknęło i ponownie wprowadziłem dane do programu PITy 2009 – niestety dostałem inne wyniki, czyli kwoty. Po porównaniu danych okazało się, że e-deklaracja pozwoliła na wprowadzenie zbyt wysokiej kwoty kosztów uzyskania przychodu, ponad kwotę dopuszczalnego limitu. To prawda, że moje zeznanie nie należy do typowych, ale za to bardzo duży minus. Późniejsze wizyty w skarbówce i składanie wyjaśnień to żadna przyjemność. I pewnie nic nie pomoże tłumaczenie, że przecież użyliśmy do tego ich własnego programu.

Do zapamiętania

28 lutego 2010

Seat Toledo
Są rzeczy niewygodne, do których przyzwyczajam się i nie zauważam ich. Dopiero w momencie rozwiązania problemu okazuje się jak bardzo były niewygodne.

  • Podczas wykańczania naszego mieszkania kupiliśmy kabinę prysznicową GEMY zrobioną małymi chińskimi rączkami. Kabina jak kabina, z dużymi ciężkimi przesuwnymi szklanymi drzwiami. Uchwyty rolek, które podtrzymywały te drzwi robiły solidne wrażenie, ociekały chromem i wyglądały na metalowe. Niestety, po rocznej mniej więcej eksploatacji okazało się, że chrom może i to był, ale położony na badziewnym plastiku. Uchwyty połamały się, całe szczęście drzwi opadły w sposób kontrolowany. Nasz lokalny sklep załatwiał nowy komplet kilka miesięcy, ciągle nas zwodząc, że „już dzwonili i niedługo będą”. Cóż, w końcu Basia poszukała w necie firmy WEMA, mail do działu handlowego i już złożone zamówienie. Jeszcze 80 PLN z kieszeni, szybka dostawa i są! Prawdziwie metalowe, solidne, idealnie pasujące. Od razu ładniej i przyjemniej zrobiło się w łazience, gdy szklane drzwi zastąpiły jakieś lipne zasłonki.
  • W moim seacie toledo od jakiegoś czasu nagminnie zaparowywały szyby. Mimo ogrzewania, nawiewów para ciężko ustępowała. Permanetne uchylanie szyb nie wchodzi w grę, szczególnie gdy wozi się dziecko. Rozwiązanie banalne poszukać filtru przeciwpyłkowego (tego co oczyszcza powietrze zasysane do wnętrza samochodu), przekonać się o braku jego wymiany od kilku lat i że jest zapchany na amen. Potem znaleźć jego typ i zamiennik Filtron 1059K, wydać około 80 PLN i samochód jeździ jak nowy
  • Trzecia sprawa jest trochę inna. Jak kupuje się nowe radio samochodowe to WARTO (bardzo warto!) dokładnie przeczytać instrukcję montażu i wykonać wszystko punkt po punkcie, nawet jak wydaje się to nielogiczne. Radio JVC KD-R301 (niska półka) ma ciekawy ficzer: minus podłącza się jednym kablem, natomiast plusa można podłączyć dwoma – bezpośrednio z akumulatora albo zza stacyjki. Jest napisane wyraźnie, że oba kable mają być podłączone. Ja stwierdziłem, że niepotrzebne mi zasilanie zza stacyjki, podłączyłem tylko bezpośredni. Dało to ciekawy efekt – radioodtwarzacz nie chciał się włączyć, ale reagował na podłączenie zasilania świecąc się przez chwilę, podświetlał godzinę po naciśnięciu przycisku czy też aktywował się dla wyplucia płyty. Ale o włączeniu nie chciał słyszeć. Po długiej medytacji dojrzałem nawet gotowy kabelek przy radiu do rozwidlenia jednego plusa na dwa przewody. Nie rozumiem dlaczego, ale tak ma być i działa.
    Przy okazji: proste w obsłudze, dobrze łapie stacje i ładnie brzmi. Dla mnie super! :-)

Lubię reklamy

2 lutego 2010

Nie, nie postradałem zmysłów. Naprawdę bardzo lubię obejrzeć czy posłuchać fajną reklamę. Co dla mnie znaczy fajną? Taką, która coś wnosi nowego. Nieważne, czy jest ładnie nakręcona, czy ma fajny scenariusz. Ma mieć to coś, nawet jeżeli to tylko reklama papieru do d…. Jeszcze wymagam, aby nie traktowała mnie jak idiotę. A niestety, reklam bez pomysłu reklamujących byle co albo w sposób obrażający inteligencję jest mnóstwo. Początek nowego roku to wysyp reklam producentów samochodów wyprzedających egzemplarze z poprzedniego roku. Palmę pierwszeństwa kretyńskiego hasła reklamowego w tym roku otrzymuje ode mnie Honda za radiowe hasło „że kupując Hondę Accord możesz zarobić nawet 15 tysięcy” (przytoczone z pamięci). Żyjemy w takim kraju, że jest duża różnica w tym samym modelu, ale wyprodukowanym w poprzednim roku – na przykład widać to potem wśród aut używanych. Czy naprawdę ktoś kogo stać na Hondę Accord pomyśli że zarobił te piętnaście tysięcy, czy raczej tyle zaoszczędził? Według słownika zarobić oznacza «otrzymać zapłatę za wykonaną pracę; też: osiągnąć zysk z transakcji handlowej», ale moim zdaniem nie można mówić w tym przypadku o zysku, raczej o mniejszej stracie. Taka subtelna różnica.

Cennik Honda Accord

Po wejściu na stronę cennika okazuje się że rabat wynosi zwykle nie więcej niż 5 tysięcy, a informację gdzie te dalsze 10 tysięcy nie jest łatwa do znalezienia – trzeba poszukać w górnym menu pozycji Promocje. Przy okazji górnego menu – kto je zaprojektował?? Naprawdę niefortunne rozwiązanie, aby nawigacja w ramach jednego poziomu składała się z OSIEMNASTU pozycji.

Zakończę pozytywnie – zestaw reklam, która ostatnio podoba mi się należy do IKEI. Mimo, że należą do tej samej serii, reklamują to samo i są zrobione w podobnym tonie, za każdym razem wnoszą coś nowego i zabawnego. Super!

Zuzia – dwa lata i sześć miesięcy

23 stycznia 2010

Zuzia skończyła kilka tygodni temu dwa i pół roku. Zdrowo rośnie, niedawno spostrzegliśmy, że głowa wystaje jej ponad stół pod który jeszcze niedawno wchodziła na baczność. Gada jak najęta, ostatnio nauczyła się śpiewać „Cicha noc” i „Dzisiaj w Betlejem”. Jest bardzo energicznym i pełnym pomysłów dzieciakiem, czasem nawet ma ich zbyt dużo. Nauczyła się wchodzić do fotelika do karmienia małych dzieci, takiego kuchennego, który jest bardzo wysoki (około 1.5 metra) – włazi po nim jak po drabinie. Dostała własny stolik i krzesła, na którym lubi rysować. Bardzo lubi czytanie bajek i swoje pluszaki. Właśnie teraz bawi się sama zabawkami w swoim mały namiocie z zabawkami.
IMG_0077

IMG_0074

IMG_0073

IMG_0075

IMG_0073

IMG_0075

IMG_0075