Filozofia odżywiania [grudzień 2005]
Etap 0:
Cała historia zaczyna się około roku temu. Wtedy właśnie pewien pan, nazwijmy go X, staje na wadze elektronicznej, u swojego kolegi. Okazuje się wówczas, że wskazany ciężar jest zupełnie niezgodny z dotychczasowymi pomiarami na jego domowej wadze, a rozbieżności są BARDZO duże. Wtedy, jeszcze niedowierzając, pan X idzie się zważyć na trzeciej wadze, tzw lekarskiej. Pomaga mu przy tym przygodnie spotkana Pani. I tu spada grom z jasnego nieba: jego domowa waga pokazywała bzdury od kilku lat, a pan X od czasu ostatniego wiarygodnego ważenia znacznie przytył dużo (choć i wcześniej nie należał do chudzinek). I w tym właśnie momencie spotyka go dziwny zbieg okoliczności (czyli sprytny sposób Jego, aby ukryć Swoją obecność): pomocna Pani namawia pana X, aby kupił, przeczytał i zastosował w życiu rady z pewnej konkretnej książki. Pani była bardzo przekonująca, panu X było już wszystko jedno i chciał stamtąd uciec. A Pani mówiła mu, że można zdrowo i szybko schudnąć, bez żadnego głodowania. Pan X już słyszał o takich cudach, nie wierzył w nie. Ale......
Etap 1:
Ale.... Szybko pożegnał się. Jeszcze tego samego dnia pobiegł do sklepu i kupił wspomnianą książkę. Przy pierwszym przeczytaniu zaczęły mu się szeroko otwierać oczy. Szerzej i szerzej. "No cóż, jeśli to faktycznie takie rewelacyjne ma być, czemu by nie spróbować." "W końcu,"-pomyślał pan X-"już próbowałem schudnąć stosując głupsze sposoby!". A w tej książce wszystko było dokładnie wyjaśnione. Wszystko, czego potrzeba było wiedzieć panu X o jedzeniu. Co dzieje się, kiedy coś człowiek zje. Jak to się dzieje, że im nowocześniejsze jedzenie, tym więcej chorób. Dlaczego im więcej produktów "dietetycznych", tym więcej grubasów. Pan X zaczął rozumieć, wszystkie elementy układanki złożyły się w całość (wcześniejsze i jakże mądre teorie na to nie pozwalały). Pan X ponownie nabrał przekonania, że rzeczy naprawde genialne są proste.
Etap właściwy:
No i pan X wziął się za to! Na początku najtrudniej było mu zmienić swoje przyzwyczajenia, które pielęgnował w sobie od kilkudziesięciu lat. Musiał zapomnieć o bzdurach żywieniowych których pilnie uczył się, choć wcale nie było mu z nimi dobrze (by nie powiedzieć że coraz gorzej). Najśmieszniejsze było to, że pan X musiał zrezygnować stosunkowo z niewielu rzeczy całkowicie. Inne musiał tylko jeść inaczej, albo z innymi dodatkami. Pierwsze dni były dużym wyzwaniem! Pojawiło się dziwne pragnienie, gdy będąc najedzonym i z pełnym brzuchem organizm jednak domaga się czegoś "zakazanego". Rzeczywiście, efekty okazaly się bardzo szybkie i niesamowite. Co ciekawe, szybko organizm przyzwyczail sie do nowej mody. Praktycznie po kilkunastu dniach przestawił się zupełnie. Nagle okazało się, że człowiek jest w stanie odczuwać SMAK w dużo szerszym zakresie! Dla pana X, który uważał się za smakosza, odkrycie było niesamowite. Wtedy też pan X odkrywa, że po prostu rozpiera energia! Zamiast dołków czy apatii pojawia się energia życiowa w najczystszej postaci! Chce się naprawdę żyć! Czasami pan X pozwalał sobie na zakazane rzeczy, ale w pewnym momencie okazało się, że już nie smakują mu tak bardzo jak kiedyś. Tak właściwie to okazuje się, że tak właściwie to mu nie smakują. Dziwi bardzo pana X, jak kiedyś nie mógł obyć się bez tego. Co najciekawsze dla pana X, waga ciągle spada. W tym miejscu pan X zaczyna troche rozluźniać diete, ale trzyma ogólną filozofię. Zrzucił ponad 10% masy swojego ciała! Wyobraźcie sobie siebie, lżejszych o tyle.
Co uważa pan X dziś:
Teraz zaczyna rozumieć, że tak właściwie to dał sobie szanse na dłuższe życie. Pan X teraz ma świadomość, że gdyby nie zmienił swojego sposobu odżywiania, to szybko jakaś choroba dałaby o sobie znać. Dla cukrzycy czy jakiś dolegliwości związanych z otyłością był bardzo łatwym celem. Pan X czuje się dużo lepiej fizycznie i psychicznie. Po okresie szykiego spadku wagi, potem stabilizacji wagi, teraz pan X przygotowuje się do drugiego natarcia. Według wskaźnika BMI, który równa się wadze w kilogramach podzielonej przez wzrost w metrach do kwadratu, wagę można określić jako:
- wiecęj niż 40 - otylosc duza
- pomiędzy 30 a 40 - otylosc
- pomiędzy 25 a 30 - nadwaga
- pomiędzy 20 a 25 - prawidlowa waga
Panu X brakuje jeszcze trochę do idealnej wagi. Pan X, to czego się nauczył, traktuje raczej jako filozofię odżywiania, kulturę życia. Tu nie ma dokładnych i precyzyjnyh zaleceń, jest myśl i zasady, których należy się trzymać we wszystkim co się spożywa.
Wspomniana książka to:
Michel Montignac "Jeść, aby schudnąć"
