Archiwum z Październik 2009

Nocleg w górach (Beskid Sądecki)

sobota, 24 Październik 2009

Jeśli szukasz fajnego miejsca na spędzenie paru dni w górach niedaleko Krynicy to polecam kwatery w Szczawniku, niedaleko Muszyny. Piękna okolica, świeże powietrze i brak tłumu turystów to niejedyne zalety tego miejsca. Wspaniałe miejsce wypadowe do wyruszenia na szlaki, ruszenia na podbój pobliskich stoków narciarskich, czy też jako baza do wypadów w góry na Słowację. A z różnych miejsc szczególnie polecam te pokoje do wynajęcia, bardzo nieprzypadkowo ;-) Wygodnie, można zamówić super żarcie.
Widok znad Szczawnika

Więcej zdjęć znad Szczawnika latem można obejrzeć w tej galerii, zimą może wyglądać to tak. Jak wybierzesz się na szlak nad Wierchomlę to spojrzysz na to z takiej perspektywy.

Po co nowe platformy programowe na komórki?

środa, 21 Październik 2009

Rozwijając program GPSTrack+ zainteresowałem się możliwościami współczesnych telefonów. Jak szybko zachłysnąłem się możliwościami skrytymi za kolejnymi specyfikacjami JSR, tak szybko zostałem sprowadzony na ziemię. W kręgu moich szczególnych zainteresowań były dwie specyfikacje:
JSR-82(odpowiada za komunikację poprzez Bluetooth) i JSR-75(odpowiada za odczyt i zapis danych użytkownika). O ile z tą pierwszą nie było żadnych większych problemów, to sposób implementacji tej drugiej pokazał mi słabe strony oprogramowania Java dla telefonów – według mnie są to podpisy cyfrowe. Odkryłem, że aby moja aplikacja miała prawo czytać i zapisywać dane w systemie plikowym musi być podpisana cyfrowo. Na początku wydawało się, że to ma sens – wyglądało to na troskę o użytkowników telefonów, aby nie instalowali oprogramowania niewiadomego pochodzenia. Nawet gdy takie były założenia, to przegięto – ochrona użytkownika nie kończy się na ostrzeganiu przed zagrożeniami. Poszli dalej! W niektórych rejonach działania aplikacji twórcy telefonów uniemożliwiają współpracę programu z telefonem. Aplikacja może zapytać czy użytkownik na pewno chce pozwolić niepodpisanej aplikacji na dostęp do plików na stałe (SonyEricsson k550i), może pytać za każdym razem gdy użytkownik będzie czytać plikać (Nokia 3110c), albo w ogóle o nic nie pytać tylko zabronić dostęp do wszystkiego(Motorola v360).
I jakie masz wtedy wyjście użytkowniku? Albo poszukać jakiegoś obejścia sprawdzania cyfrowego podpisu dla midletu (pisałem o tym między innymi tutaj dla Motoroli, a tutaj można poczytać o sposobie na Nokię 3110 [s40]), albo zmusić developera do podpisania aplikacji. To pociąga za sobą same problemy: aplikację taką trzeba podpisać certyfikatem, który już znajduje się w telefonie. Z tego co sprawdziłem na kilku modelach różnych marek ogranicza wybór do w zasadzie kilku centrów certfyfikacyjnych, między innymi VeriSign. Certyfikat VeriSign do podpisywania aplikacji to wydatek prawie 500$ na rok. Jaki jest sens stosowania go przy pisaniu aplikacji OpenSource? Żaden. Gorzki wniosek jest taki, że kupiłeś telefon, ale tak naprawdę to nie możesz go używać do czego chcesz! Aby wykorzystać wszystkie jego możliwości będziesz płacić! Dopłacisz, bo żaden deweloper zmuszony do wykupienia certfyfikatu nie będzie rozdawał programów za darmo.
Można jeszcze inaczej – producenci telefonów różnią się w podejściu do utrudniania użytkownikom midletów. Poniżej tabelka z stopniami sprawdzania (źródło):
Permissions SE

Jak widać postęp jest z generacji na generację. Mój obecny telefon SE W910i należy do ósmej generacji, nie ma żadnego problemu z dostępem do danych użytkownika.
Mogę domyślać się tylko, komu zależało na wyciągnięciu tych paru dolarów więcej. Rzesza programistów Java która mogłaby pisać niezliczone ilości przeróżnych aplikacji czy rozwijać platformę MicroEdition nie będzie wiązać się z czymś, do czego ciągle trzeba dopłacać na niejasnych zasadach. I chyba szukając alternatywy już ją znaleźli…

Szukając materiałów na temat znalazłem wpis na pewnym blogu o bardzo wymownym tytule: „How MIDlet Signing is Killing J2ME”

GooSync – koniec ( + antidotum)

poniedziałek, 19 Październik 2009

W kilku swoich postach reklamowałem usługi wyżej wymienionego serwisu, służącego do synchronizacji kalendarza z komórki z Calendar-em Googla. Usługa posiadała wiele zalet, wśród nich między innymi taką że w wersji uproszczonej i okrojonej pozwalała na darmowe korzystanie z serwisu. Wspominałem o goosyncu między innymi tutaj. Niestety, z dniem dzisiejszym usługa darmowa zostaje zakończona. Koniec mojej rekomendacji, trzeba będzie poszukać nowego sposobu na sychronizację po protokole SyncML :-)

Dodane później
Przeglądając komentarze do mojego poprzedniego posta na ten temat przypomniałem sobie o komentarzu Bartka, w którym zwracał uwagę na to, że nie ma potrzeby stosowania goosynca gdy telefon obok SyncML obsługuje także ActiveSync. W910i takie rozwiązanie obsługuje, próbowałem tego wcześniej, ale nigdy z sukcesem – zawsze do tej pory dostawałem lakoniczny komunikat o niepowodzeniu synchronizacji. Teraz jednak zawziąłem się i działa. Ku pamięci krótka instrukcja jak to ustawić:

  • Zakładka Ogólne -> Adres serwera: https://m.google.com/
  • Domena: google
  • Nazwa użytkownika: uzytkownik@gmail.com
  • Hasło: hasło_gmailowe
  • Zakładka Aplikacje -> zaznaczamy Kalendarz
  • Zakładka Kalendarz -> ustawiłem Zakres dat na „3miesiące”
  • Zakładka Zaawansowane -> Połączenie (internetowe) należy ustawić na to, które aktywne i prawidłowe dla sieci w której pracuje telefon
  • Bezpieczne połącz. -> Włączone

Jeszcze raz pięknie dziękuję Bartku!

jKatalog wersja 2.5

poniedziałek, 12 Październik 2009

jkatalog
Właśnie wrzuciłem jako aktualizację nową wersję programu. Główną zmianą jest opanowanie wreszcie niegasnącego jednego z wątków (dzięki Stasiu!). Usunąłem sortowanie tabeli wyników wybierane z menu kontekstowego, nadal można ustawić sortowanie klikając w nagłówek tabeli. Poprawione jeszcze kilka innych drobnych rzeczy.

Kolejni zfani

piątek, 2 Październik 2009

Kilka lat temu był niejaki Andrzej, który stwierdził, że na niezadowoleniu rolników można zyskać. Jak to robił, co zyskał i jak to skończyło się wszyscy wiedzą. Teraz czeka na nas powtórka z przeszłości: znalazł się kolejny zfany gość, który wpadł na pomysł jak zbić kapitał – czy w gotówce, czy też polityczny. Ludzie narzekają na wysokość czynszów, więc nic prostszego jak przedstawić innym pogląd, że „przecież to Wam się należy”. Chcecie „żyć czy płacić?” Oczywiście, że żyć. Bo kto nie chciałby mniej płacić za mieszkanie? Są „my” i „oni”. Nic tylko dać porwać się tłumowi. Pytanie o źródła finansowania takiego budownictwa raczej pozostanie bez odpowiedzi. Bo wtedy mogłoby okazać się, że jednak nie ma nic za darmo. Tym zabrać, żeby innym dać.

Chętni być może stoją właśnie w tej chwili na placu de Gaulle’a w Warszawie. Pozazdrościć.

Demonstracja zfaniaka