Archiwum z Luty 2009

Java – jary i liby

wtorek, 10 Luty 2009

Gdy zaczynałem pisać jKatalog wiedziałem, że chcę aby program automagicznie potrafił aktualizować się do najnowszej wersji. Na początku obawiałem się jak wytrzyma to mój serwer i czy wykupiony roczny limit transferu nie zostanie zjedzony w ciągu miesiąca. Na szczęście program, który został napisany w Javie jest bardzo lekki – do niedawna to było około 200 kilobajtów, w ostatniej wersji trochę ponad 400 kilo. Tworząc swingowy interfejs graficzny w Netbeans trzeba zwykle z korzystać z dodatkowych bibliotek, które potem trzeba dołączać do własnej aplikacji. W przypadku ostatniej wersji jKatalogu wygląda to tak, że jest jKatalog.jar i katalog lib, a w nim dodatkowe liby – appframework-xx.jar, swing-layout-xx.jar oraz swing-worker-xx.jar. Jakie są to liby tak naprawdę zależy od użytej wersji Netbeansów i wybranych ustawień formatki. Gdy powstaje nowa wersja jKatalogu w oparciu o nowego NB to oprócz aktualizacji głównego programu trzeba by też aktualizować te biblioteki. Chciałem rozwiązać to prościej – wszystkie dodatkowe biblioteki wrzucić do głównego jar’a. No cóż, jak zacząłem czytać jak to należałoby zrobić według kilku mądrych głów, to odechciało mi się – to nie było proste. Wymyśliłem pewien trick, takie wstrzyknięcie wymaganych bibliotek do gotowego programu:

  1. napisać normalnie program w NB
  2. gdy program już gotowy do publikacji uruchomić midnight commander (w Ubuntu poprzez mc)
  3. na jednym panelu „wejść” w jar programu
  4. na drugim panelu „wejsć” w jar biblioteki
  5. skopiować „katalog główny” ze skompilowanymi klasami do „katalogu głównego” programu
  6. powtórzyć to dla wszystkich bibliotek
  7. i tyle!

Działa od razu po zamknięciu jar’a naszego programu. Można go uruchomić gdziekolwiek, nie będzie już wymagał dodatkowych bibliotek. Waga pliku programu siłą rzeczy musiała powiększyć się :-)
Dokładnie widać to na filmiku:

Zima 2008/2009

poniedziałek, 9 Luty 2009

Tak, widziałem w tym roku zimę. Zdjęcie ze szlaku, około 900m npm, 21-01-2009. Na otwartej przestrzeni wiało niemożliwie przy kilku stopniach mrozu. Do tego padający śnieg i gęsta mgła. Wszystko na raz.

Zima 2008/2009

Słomiany wdowiec

poniedziałek, 9 Luty 2009

No i wczoraj Basia z Zuzią pojechały do teściów, no i sam rządzę w domu. Cisza i spokój w domu taki, że aż dzwoni w uszach.
images
Zuzia nadal bardzo ładnie nam rośnie. Jest duża i dobrze zbudowana jak na swój wiek. Jeszcze do niedawna nie wystawała ponad stół, a tylko operowała na nim ręką. Teraz już wystaje ponad i ściąga co tylko może. Znów przybyło jej kilka słów w słowniku, ale najbardziej rozbrajające jest jej rozłożenie rąk z tekstem: „Nie ma! skończyło się” :-) Na szczęście już całkiem nieźle znosi podróże samochodem, nawet te dalsze. Jeszcze kilka miesięcy nie chciała siedzieć w foteliku, nudziła się, histeryzowała, podróż to była masakra. Na szczęście to przeszłość. Zwykle energia ją rozpiera, przez większość czasu nie chodzi tylko biega. Już zaczyna buntować się, ma swoją wizję co i jak ma być zrobione i chce to wdrożyć. Słodka jest. Nie interesują ją takie zwykłe kreskówki z telewizji, ale bardzo polubiła Krecika – może oglądać go na okrągło. Już mówi „Ahoj!” i „Hopla!”. Jak dobrze, że jest YouTube! :-)

Zuzia, 20 miesięcy

Sens pracy programisty

niedziela, 1 Luty 2009

Znalezione u testeq’a, jako fragment z „Making It All Work” Davida Allena:

Programiści spędzają przy komputerach długie godziny starając się stworzyć oprogramowanie, które uchroni ich przed spędzaniem długich godzin przy komputerach.